Aby zakończyć sprawy związane z podsumowaniem 2 rundy Euro Touring Series w sezonie 2011/2012 zapraszamy do zapoznania się z relacją z zawodów.
Druga runda ETS za nami. W mroźny weekend stycznia 20-22 stycznia 280 zawodników zjechało się do Włoch, aby na legendarnej „terra di motori” walczyć o zwycięstwo w 3 klasach ETS. Tor znajdował się na przedmieściach Modeny w miejscowości Scandiano,
sąsiadującej z Maranello. Dla miłośników sportów motorowych ta ziemia jest magiczna – różne odmiany motorsportu wrosły od dziesięcioleci w tradycję i kulturę regionu. To tu powstają legendarne samochody: Ferrari, Lamborghini i Pagani. To tu znajdują się tory na których ścigali się wszyscy wielcy świata wyścigów samochodowych.
Bardzo nas cieszy, że właśnie w takim miejscu ekipa OSM odniosła ogromny sukces. W niniejszej relacji skupimy się na klasie Pro Stock, w której startowali Polscy kierowcy.
Michał Orłowski, w klasie Pro Stock nie dość, że wywalczył w sobotnich kwalifikacjach 8 pole startowe w finale A (po raz pierwszy na ETS w tej klasie) to w niedzielnych finałach popisał się fantastyczną jazdą i ostatecznie zakończył zawody na 4 pozycji!
Piotrek Okoński w czasie treningów podążał jak cień za Michałem i w eliminacjach obaj nasi reprezentanci startowali w tej samej drugiej grupie Pro Stock, odpowiednio: Michał z 1. pozycji a Piotrek z 2.
W Polsce nasi najlepsi zawodnicy jadą jeden za drugim i ich czasy różnią się od siebie o pojedyncze sekundy. Poziom zawodów ETS rośnie z roku na rok i jest obecnie niewiarygodnie wysoki. Czasy poszczególnych kierowców różnią się od siebie o tysięczne i setne części sekundy. Dość powiedzieć, że po piątkowych treningach czas 3. najlepszych okrążeń 38 pierwszych kierowców mieścił się w 1 sekundzie! Natomiast czasy Michała i Piotrka różniły się o 0,05 sekundy! Piotrek w eliminacjach był o kilka sekund wolniejszy od Michała w czasie 5 minut biegu. Te kilka sekund spowodowało, że Piotrek startował w finałach z 21. pozycji. W finale C za Piotrkiem jechał Szwajcar Sandro Kuriger – wielokrotny finalista A na ETS. Natomiast z pozycji 24. startował Marco Siegenthaler – Mistrz Europy Tamiya na ostatnim Euro Cup w Bazylei. To są wymowne przykłady na jak wysokim poziomie ścigali się nasi chłopcy. Ostatecznie w finałach Piotrek popisał się perfekcyjną jazdą i dowiózł swoją pierwszą pozycję 2. razy do mety – tym samym wygrał finał C.
Na uwagę zasługuje także postawa Wojtka Rozwadowskiego. Udało Mu się wjechać do pierwszej 50-tki. Regularna jazda w treningach dała mu 46. pozycję w kwalifikacjach. Co ciekawe, w kwalifikacjach pozostał na swojej 46. pozycji. W finałach przyjechał na 6., 7. i 7. pozycji i z 13 punktami na koncie zajął 49. pozycję w zawodach.
W Scandiano ścigał się debiutujący w klasie Pro Stock na ETS Paweł Staszewski. Po treningach zajmował 76. pozycję - dokładnie w połowie stawki. W biegach kwalifikacyjnych Paweł jeździł bardzo dobrze i coraz szybciej. Utrzymał pozycję i w finałach pojechał z 5. pola startowego. Paweł jeździł coraz lepiej i w finałach awansował na 3. miejsce, zajmując ostatecznie 73. pozycję.
Warto wspomnieć o dawnym uczestniku Mini-Zawodów i Szkoły RC - Stanisławie Bąku. W swoim debiucie w ETS w klasie Pro Stock zajął 95. miejsce. Staszek miał dużo problemów z opanowaniem dużej przyczepności na torze, niemniej jednak dzielnie walczył z konkurentami w swojej grupie.
Wspólna praca całego zespołu, przygotowanie modeli dało świetne efekty we Włoszech. Model Tamiya 417X, którym startował Michał była najszybszą Tamiyą w klasie Pro Stock i jedyną w finale A. Model Michała był doskonale przygotowany – był w stanie wykręcić 3. najlepszy czas okrążenia w zawodach. Na torze szybsze okrążenia robił tylko Steffen Leinburger i Zdenko Kunák.
Te rezultaty dają nam dobre prognozy na najbliższą przyszłość. Mamy nadzieję, że nasi kierowcy już na stałe zagoszczą w finale A tej największej na świecie cyklicznej imprezy modelarskiej, jaką bez wątpienia stał się ETS.
W rankingu po 2 rundach Michał jest 6., Piotrek 16., a Wojtek 33.
Team Tamiya Poland